Aktualności arrow Organizacje arrow Koło Pszczelarskie arrow Przyczepy specjalistyczne dla pszczelarstwa
Biuletyn Informacji Publicznej - Grodzisko Dolne

Gmina

Inwestycje-Foto

Samorząd

Kontakt

"Urzędowe GG"

Zapraszamy do kontaktu z Punktem Obsługi Interesanta przez komunikator Gadu-Gadu6267940
Zapraszamy do kontaktu z Punktem Obsługi Interesanta przez komunikator Gadu-Gadu
Przyczepy specjalistyczne dla pszczelarstwa Drukuj Email
Dodał: Krzysztof Laskowski   
31.03.2008.

 Dowóz pszczół na pożytki stał się koniecznością. Względy ekonomiczne zmuszają nas do szybkiego, sprawnego i taniego przemieszczania pasieki. Najlepiej bez załadunku i rozładunku, ustawiania i zabezpieczania uli, przeważnie na nierównym terenie, bez podstawek. Najlepsza do tego celu jest niewielka, lekka przyczepa, która może być holowana nawet małym samochodem osobowym. Nie trzeba wtedy dużo miejsca pod pasiekę. Wystarczy dwie długości przyczepy. Mam na myśli przyczepę specjalistyczną, którą wykonałem sam i od 4 lat prowadzę na niej wędrowną gospodarkę pasieczną.

Wiele mówi się o programie, który wspomaga pszczelarzy w zakupie specjalistycznych lawet. Już wiemy, jak wyglądają przyczepy zakupione przez Polski Związek Pszczelarzy. Jak można okrzyknąć mianem specjalistycznych przyczepy, które nie są przystosowane do przewozu uli! Czy specjalistyczną jest przyczepa, którą można przewozić materiały sypkie i stałe, przedmioty i materiały budowlane? Powiedzenie mówi, że jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Przecież zakupione przyczepy są najzwyklejszymi, seryjnie produkowanymi przyczepami samochodowymi. Poza tym koszt ich zakupu jest nie do przyjęcia. Uważam, że przyczepa winna być tak wykonana, aby nie tylko można było przewozić nią ule, ale powinna służyć także jako podstawka, niezależnie od tego, gdzie ją postawimy.

Przewożenie uli nie jest wcale pomysłem nowatorskim. Pamiętam opowiadania mojego dziadka, który jeszcze w okresie międzywojennym przewoził pszczoły kilkanaście kilometrów na grykę. Oczywiście robił to na drewnianym wozie zaprzężonym w konie, transportując po kilka uli nocą.

 Aby powiódł się program rozwoju naszych pasiek, należy jak najszybciej skierować do tych gospodarstw pomoc. Przestawienie się na gospodarkę wędrowną jest nie tylko sprawą pomysłowości pszczelarza, ale i kwestią finansową. Problemem jest brak środka transportu, czyli lawety służącej do przemieszczania pasieki w sposób tani i szybki. Aby spełnić ten warunek, należy rozpocząć zakup przystosowanych do tego celu, tanich i dobrych przyczep spełniających oczekiwania pszczelarzy. Muszą być one przede wszystkim dostępne.

Uważam, że od początku źle rozpoczęto realizację programu wspomagania pszczelarstwa poprzez zakup lawet. Nie ogłoszono konkursu na wykonanie przyczepy do tego dostosowanej, nie zapytano o zdanie praktyków. Przecież można by zastosować w takiej przyczepie różne rozwiązania. Przeprowadzenie przetargu na jej wykonanie wymusiłoby nie tylko dobrą jakość, ale także niską cenę produkcji.

Z podanych w pismach pszczelarskich informacji wynika, że Komisja Europejska przeznaczyła na pszczelarstwo w 2006 roku 1 948 740 €, z tego 174 023 € na zakup lawet. Jest to bardzo niewiele, ale może za dużo, jeśli mają to być mało funkcjonalne przyczepy? Moim zdaniem błędem byłaby kontynuacja zakupów przyczep typu lawety, bo nie spełniają one oczekiwań pszczelarzy.

Czy możemy w tej kwestii oczekiwać nagłego zwrotu, nie wiadomo, a sprawa wygląda chyba trochę inaczej, niż przedstawiają to nasi przedstawiciele z PZP.

 Wiosną bieżącego roku rozmawiałem telefonicznie z Ministerstwem Rolnictwa i poinformowano mnie, że "uprawniony do korzystania z refundowanych zakupów może sam wybrać rodzaj i typ lawety", natomiast z informacji otrzymanej z Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy wynika, że to PZP dokonał wyboru przyczep. Uprawnionymi do tego typu transakcji są związki i stowarzyszenia, a posiadacz pasieki nie ma nic do powiedzenia.

W takiej sytuacji, przy braku możliwości zakupu przyczepy dostosowanej do przewozu uli, rozpocząłem produkcję następnej specjalistycznej przyczepy. Jest to inwestycja, ale na dobrą inwestycję nie szkoda środków i własnej pracy. Zakład, który produkuje przyczepy samochodowe, wykonałby taką przyczepę, ale o refundacji ze środków unijnych nie ma mowy, a koszt byłby wtedy jeszcze większy niż przy własnej produkcji. Oczywiście przyczepa nie posiadałaby homologacji, ale rejestracji można by dokonać bez przeszkód, przedstawiając odpowiednią dokumentację. Rozmawiałem też z zakładem produkującym przyczepki, który wystawiłby homologację w przypadku, gdyby na przykład wygrał przetarg na produkcję takich specjalistycznych przyczep.

Na fotografiach przedstawiam przyczepę specjalistyczną, którą wykonałem cztery lata temu, zupełnie sam. Transportuję nią 18 uli Wielkopolskich, w 3 rzędach, przymocowanych elastycznie za pomocą taśmy zakończonej sprężyną. Środkowy rząd jest wysuwany. Najlepiej transportować ule styropianowe (choćby korpusy), aby obniżyć ciężar. Można transportować także inne typy uli.

 Wykonana obecnie przyczepa jest identyczna. Konstrukcja wykonana z profilu zamkniętego, pomost, podest - siatka, resory tradycyjne (wzmocnione), amortyzatory. Przyczepa jest tak skonstruowana, że po rozstawieniu nóg podtrzymujących (stabilizacyjnych) możliwy jest dostęp do wszystkich uli. Nie trzeba nic zmieniać ani przestawiać, aby wykonywać zwykłe czynności w pasiece. Na rozstawienie lub składanie przyczepy potrzeba 10 min. Koszt utrzymania takiej przyczepy to kilkanaście złotych rocznie (opłata ubezpieczenia).

Uważam, że na takie lub podobne przyczepy postawiłoby swe ule wielu pszczelarzy. Ustawiliby je na stałe, aby wędrować z pasieką.

Z analizy struktury naszego pszczelarstwa wynika, że 60 % pszczelarzy posiada do 20 uli. Każdy z nich, mając jedną taką przyczepę, mógłby umieścić na niej całą swoją pasiekę. Dalsze 25% to właściciele 21-50 pni, 10% (grupa, do której należę) posiada 51-80 pni, a pozostałe 5% to pasieki duże.

Tylko poprzez zaopatrzenie przynajmniej części pszczelarzy w takie przyczepy można by wprowadzić wielkie zmiany w polskim pszczelarstwie, a wędrując, zwiększyć kilkakrotnie wydajność z jednego ula. Przecież nie wszystkie pożytki nawet na terenie własnej gminy są dostępne dla gospodarstwa pasiecznego. Tanie i dostosowane do przewozu uli przyczepy ciągnięte przez samochody osobowe to przyszłość naszego pszczelarstwa.

Wyeliminowanie załadunku i rozładunku to wielkie uproszczenie pracy, ale wiedzą to tylko ci, którzy takie prace wcześniej wykonywali. Powodują one również częste uszkodzenia uli. Istotny jest także fakt, iż  średnia wieku pszczelarzy w Polsce wynosi 57 lat. Nie oczekujmy od nich długotrwałego i wymagającego sporego wysiłku przeładunku uli. Nie cofajmy się. Nie powracajmy do prymitywnego sposobu transportu stosowanego pół wieku temu.

                                                                                                                                                 

Autor: Józef Leja

 

Informator

Organizacje Pożytku Publicznego

Rozmaitości

Polecane strony

 Muzeum Ziemi Leżajskiej

 Leżajskie Stowarzyszenie Rozwoju

Powiatowy Urząd Pracy w Leżajsku

 Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach

Gościmy

Odwiedza nas 23 gości